HAZES
Ojciec miał pistolet Hazes
[Zwrotka]
Ojciec miał pistolet, a nad nadkolem wypchany worek
Słychać tu pisk w kole, nie zmienił go nikt, a jak nie zmienił nikt
To ja też to pierdolę, jak coś to zadzwonię, że umywam dłonie
Załatw to sam sobie, się niczego nie boję, po ojcu naboje
Po ojcu mam pistolet, semper fidelis, ale nie dla tych cip
Z ziomami mamy umowę, jak będzie trzeba iść, no to pójdę z nimi
Ale przed tym się uzbroję, przecież kurwa tu stoję, w piwnicy mam słoje
A w słojach - nie powiem, najpierw za nie zarobię a nie że się boję
Ziomek dostał listwę, to w głowie mi siedzi, dlatego się nie dziw
Pierdolę policję, niech dzwonią sąsiedzi, jak któryś tu przyjdzie
To kurwa nie wyjdzie, Ty myślisz, że żarty, chuju nienażarty
Obrócimy Twoją dziwkę, dil jest tego nie warty, więc zagrajmy w karty
I któryś z nią wyjdzie
I tak sobie myślę, że chyba to pyknie, póki nie wystygniesz
Kiedyś miałeś ambicje, szacunek i misję, teraz masz rewizję
Skończyła się beka, od pierwszego razu kiedy pies uciekał
Bo za dużo szczekał, ale nie poczekał, jeszcze nikt nie strzelał
A mało brakowało, po chuj mi Ty pało patrzysz do portfela
Jak masz hajsu za mało niech onlyfansiarą zostanie Twoja ściera
Tak już czasem bywa, nie każdy wygrywa, niech każdy ma drobne
To po mnie nie spływa, dlatego że chyba, to nie było proste
Ja pierwszy raz strzelam, ziom pierwszy raz odbiera wypchaną torbę
Później miał być melanż, ale myślę teraz, że chyba odpocznę
Wyjadę gdzie się da, tak dłużej się nie da, może na Majorkę
Albo tam gdzie jest bieda, nic nie spada z nieba, no chyba że portfel
Ojciec miał pistolet, a nad nadkolem wypchany worek
Słychać tu pisk w kole, nie zmienił go nikt, a jak nie zmienił nikt
To ja też to pierdolę, jak coś to zadzwonię, że umywam dłonie
Załatw to sam sobie, się niczego nie boję, po ojcu naboje
Po ojcu mam pistolet, semper fidelis, ale nie dla tych cip
Z ziomami mamy umowę, jak będzie trzeba iść, no to pójdę z nimi
Ale przed tym się uzbroję, przecież kurwa tu stoję, w piwnicy mam słoje
A w słojach - nie powiem, najpierw za nie zarobię a nie że się boję
Ziomek dostał listwę, to w głowie mi siedzi, dlatego się nie dziw
Pierdolę policję, niech dzwonią sąsiedzi, jak któryś tu przyjdzie
To kurwa nie wyjdzie, Ty myślisz, że żarty, chuju nienażarty
Obrócimy Twoją dziwkę, dil jest tego nie warty, więc zagrajmy w karty
I któryś z nią wyjdzie
I tak sobie myślę, że chyba to pyknie, póki nie wystygniesz
Kiedyś miałeś ambicje, szacunek i misję, teraz masz rewizję
Skończyła się beka, od pierwszego razu kiedy pies uciekał
Bo za dużo szczekał, ale nie poczekał, jeszcze nikt nie strzelał
A mało brakowało, po chuj mi Ty pało patrzysz do portfela
Jak masz hajsu za mało niech onlyfansiarą zostanie Twoja ściera
Tak już czasem bywa, nie każdy wygrywa, niech każdy ma drobne
To po mnie nie spływa, dlatego że chyba, to nie było proste
Ja pierwszy raz strzelam, ziom pierwszy raz odbiera wypchaną torbę
Później miał być melanż, ale myślę teraz, że chyba odpocznę
Wyjadę gdzie się da, tak dłużej się nie da, może na Majorkę
Albo tam gdzie jest bieda, nic nie spada z nieba, no chyba że portfel
Tekst: Hazes
Producent: Prod X


